sobota, 21 września 2013

Rozdział III

Rozdział III

Prawdę mówiąc boję się tego jutrzejszego przesłuchania bo jak mi coś nie wyjdzie to pewne jest że mnie nie przyjmą. Dobrze chociaż że ten Maxi jest taki miły i dobry że mi pomoże z tańcem. Fajnie jak mnie przyjmą a jak nie to mówi się trudno. Wbiegłam szybko do domu bo jestem głodna a ta spina z tą dziewczyną dorobiła mi apetytu.
-Tato, jestem. Jest obiad ? - Zapytałam w głąb mieszkania.
-Tak, podgrzej sobie zupę - odparł ojciec ze swojego gabinetu.
Poszłam do kuchni i odgrzałam sobie zupę po czym usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Po chwili przyszedł mój tata.
-Van, mam dla ciebie wiadomość. Jutro przyjedzie Suzanne i Lucas - powiedział.
Z trudem przełknęłam zupę.
-Co ?! Dlaczego ?!
-Bo ich rodzice jadą w daleką podróż i nie ma się kto nimi zaopiekować.
Może trochę zdziwiła was moja reakcja. Otóż tak Suzanne to moja kuzynka która mnie mocno wkurza. Ona ma 13 lat ale zachowuje się na 9. Zawsze jak ktoś jej coś zrobił to szła do mamy się poskarżyć. Albo jak pozwoliłam jej raz zagrać w coś na laptopie to potem nie chciała zejść i dopiero po pół godzinie udało mi się ją ściągnąć ale poszła się poskarżyć. Co prawda dawno jej nie widziałam ale nie wierzę w to żeby się zmieniła. Za to Lucas jest spoko. On ma 17 lat czyli jest o rok starszy ode mnie. Z nim to da się fajnie dogadać. On jest oczywiście bratem Suzanne.
-Ale tato, wiesz jaka jest Suzanne.
-Nie mamy innego wyjścia. Musisz się dogadać z Suzanne bo ona będzie spała w twoim pokoju i musisz się nią zajmować.
-Ale przecież jest też Lucas.
-Tak jest i w dwójkę będzie się nią zajmować bo ja mam dużo pracy. Przepraszam - powiedział mój tata i poszedł do swojego gabinetu.
Chcę żeby Lucas przyjechał a Suzanne nie bo ona mnie strasznie wkurza swoim zachowaniem i jest natrętna. Po chwili skończyłam jeść zupę i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptop i przeglądałam swoją pocztę. Po chwili usłyszałam dźwięk sygnalu wiadomości. Dostałam wiadomość od jakiegoś numeru. Był tam napisany jakiś adres. Pewnie to adres zamieszkania Maxiego a numer jego. Napisał żebym teraz przyszła do niego. Poszłam do gabinetu ojca się spytać czy mogę wyjść bo zawsze się muszę pytać.
-Tato ?
-Tak ?
-Mogę iść do kolegi ? On obiecał mi pomoc z tańca.
-Tak, idź ale przyjdź na kolację.
Przytaknęłam, wzięłam torebkę i wyszłam z domu.

 Może dodam jeszcze dzisiaj rozdział IV :)






2 komentarze:

  1. Świetne opowiadanie i naprawdę fajny pomysł ^^ Czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Następny rozdział dodam chyba jutro :**

      Usuń