Rozdział III
Prawdę mówiąc boję się tego jutrzejszego przesłuchania bo jak mi coś nie wyjdzie to pewne jest że mnie nie przyjmą. Dobrze chociaż że ten Maxi jest taki miły i dobry że mi pomoże z tańcem. Fajnie jak mnie przyjmą a jak nie to mówi się trudno. Wbiegłam szybko do domu bo jestem głodna a ta spina z tą dziewczyną dorobiła mi apetytu.
-Tato, jestem. Jest obiad ? - Zapytałam w głąb mieszkania.
-Tak, podgrzej sobie zupę - odparł ojciec ze swojego gabinetu.
Poszłam do kuchni i odgrzałam sobie zupę po czym usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Po chwili przyszedł mój tata.
-Van, mam dla ciebie wiadomość. Jutro przyjedzie Suzanne i Lucas - powiedział.
Z trudem przełknęłam zupę.
-Co ?! Dlaczego ?!
-Bo ich rodzice jadą w daleką podróż i nie ma się kto nimi zaopiekować.
Może trochę zdziwiła was moja reakcja. Otóż tak Suzanne to moja kuzynka która mnie mocno wkurza. Ona ma 13 lat ale zachowuje się na 9. Zawsze jak ktoś jej coś zrobił to szła do mamy się poskarżyć. Albo jak pozwoliłam jej raz zagrać w coś na laptopie to potem nie chciała zejść i dopiero po pół godzinie udało mi się ją ściągnąć ale poszła się poskarżyć. Co prawda dawno jej nie widziałam ale nie wierzę w to żeby się zmieniła. Za to Lucas jest spoko. On ma 17 lat czyli jest o rok starszy ode mnie. Z nim to da się fajnie dogadać. On jest oczywiście bratem Suzanne.
-Ale tato, wiesz jaka jest Suzanne.
-Nie mamy innego wyjścia. Musisz się dogadać z Suzanne bo ona będzie spała w twoim pokoju i musisz się nią zajmować.
-Ale przecież jest też Lucas.
-Tak jest i w dwójkę będzie się nią zajmować bo ja mam dużo pracy. Przepraszam - powiedział mój tata i poszedł do swojego gabinetu.
Chcę żeby Lucas przyjechał a Suzanne nie bo ona mnie strasznie wkurza swoim zachowaniem i jest natrętna. Po chwili skończyłam jeść zupę i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptop i przeglądałam swoją pocztę. Po chwili usłyszałam dźwięk sygnalu wiadomości. Dostałam wiadomość od jakiegoś numeru. Był tam napisany jakiś adres. Pewnie to adres zamieszkania Maxiego a numer jego. Napisał żebym teraz przyszła do niego. Poszłam do gabinetu ojca się spytać czy mogę wyjść bo zawsze się muszę pytać.
-Tato ?
-Tak ?
-Mogę iść do kolegi ? On obiecał mi pomoc z tańca.
-Tak, idź ale przyjdź na kolację.
Przytaknęłam, wzięłam torebkę i wyszłam z domu.
Może dodam jeszcze dzisiaj rozdział IV :)
sobota, 21 września 2013
Rozdział II
Rozdział II
-Van, powiedz, ty nie jesteś stąd? - Zapytała mnie Camila gdy szłyśmy do resto.
-Nie - odparłam.
-To skąd jesteś ?
-Z Hiszpanii.
-A, zawsze chciałam zwiedzić Hiszpanię - rozmarzyła się Fran.
Dalej szłyśmy w milczeniu. Cieszyłam się że je poznałam bo w starej szkole nikt mnie nie lubił...Po chwili weszłyśmy do środka baru i ujrzałam tam kilku chłopaków przy stoliku. Ku mojemu przerażeniu dziewczyny udały się w ich stronę a mi nie pozostało nic innego jak tylko pójść za nimi.
-Vanessa to jest Maxi, to Broadwey a to Andres - przedstawiła mi ich Cami.
-Cześć - powiedziałam.
-Cześć - odparli chórem chłopcy.
-Siadaj - powiedział Maxi wskazując mi wolne krzesło i zgodnie z jego wolą sobie usiadłam.
-Zapisałaś się do studia ?
-Tak.
-A od kiedy jesteś w Argentynie ? - Zagadnęła mnie Camila.
-Od wczoraj - odpowiedziałam.
-Uwaga. Ludmiła i Naty idą - powiedziała Camila spoglądając w stronę drzwi. I rzeczywiście szły dwie dziewczyny w naszą stronę.
-A to kto ? Czy to wasz nowy nabytek ? Pewnie znowu jakieś beztalencie... - powiedziała ze złośliwym uśmiechem wysoka blondynka. Słysząc to gwałtownie się podniosłam tak że aż prawie krzesło się przewaliło.
-Słuchaj ty. Nie wiem za kogo się uważasz ale mnie wkurza takie zachowanie !
-Czy ty mi coś sugerujesz ?!
-Nie, mówię jaka jesteś !! - Krzyknęłam i prawie ją szarpnęłam.
-Jeszcze tego pożałujesz ! Ludmiła odchodzi ! - powiedziała Ludmiła i razem z Naty sobie poszła. Spojrzałam po wszystkich i spostrzegłam że byli zszokowani tym co jej powiedziałam.
-Jesteś najodważniejszą osobą jaką w życiu spotkałem - powiedział Maxi patrząc na mnie z podziwem.
-Właśnie nie jestem taka odważna - powiedziałam.
-Jak to ? Nawet nie mas tremy przed jutrzejszym przesłuchaniem. Umiesz śpiewać, umiesz tańczyć...
-Właśnie nie za dobrze umiem tańczyć.
-To Maxi może cię nauczyć. W końcu jest najlepszym tancerzem w studio - powiedziała Camila szturchając go w bok.
-Mógłbyś to dla mnie zrobić ?
-Jasne. Napisz mi swój numer a ja potem wyślę ci adres - powiedział Maxi podając mi swoją komórkę. Wzięłam ją i szybko wpisałam swój numer.
-Ja już muszę lecieć. Pa. - powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Pa - odparli pozostali chórem.
III rozdział dodam może jeszcze dzisiaj ;)
-Van, powiedz, ty nie jesteś stąd? - Zapytała mnie Camila gdy szłyśmy do resto.
-Nie - odparłam.
-To skąd jesteś ?
-Z Hiszpanii.
-A, zawsze chciałam zwiedzić Hiszpanię - rozmarzyła się Fran.
Dalej szłyśmy w milczeniu. Cieszyłam się że je poznałam bo w starej szkole nikt mnie nie lubił...Po chwili weszłyśmy do środka baru i ujrzałam tam kilku chłopaków przy stoliku. Ku mojemu przerażeniu dziewczyny udały się w ich stronę a mi nie pozostało nic innego jak tylko pójść za nimi.
-Vanessa to jest Maxi, to Broadwey a to Andres - przedstawiła mi ich Cami.
-Cześć - powiedziałam.
-Cześć - odparli chórem chłopcy.
-Siadaj - powiedział Maxi wskazując mi wolne krzesło i zgodnie z jego wolą sobie usiadłam.
-Zapisałaś się do studia ?
-Tak.
-A od kiedy jesteś w Argentynie ? - Zagadnęła mnie Camila.
-Od wczoraj - odpowiedziałam.
-Uwaga. Ludmiła i Naty idą - powiedziała Camila spoglądając w stronę drzwi. I rzeczywiście szły dwie dziewczyny w naszą stronę.
-A to kto ? Czy to wasz nowy nabytek ? Pewnie znowu jakieś beztalencie... - powiedziała ze złośliwym uśmiechem wysoka blondynka. Słysząc to gwałtownie się podniosłam tak że aż prawie krzesło się przewaliło.
-Słuchaj ty. Nie wiem za kogo się uważasz ale mnie wkurza takie zachowanie !
-Czy ty mi coś sugerujesz ?!
-Nie, mówię jaka jesteś !! - Krzyknęłam i prawie ją szarpnęłam.
-Jeszcze tego pożałujesz ! Ludmiła odchodzi ! - powiedziała Ludmiła i razem z Naty sobie poszła. Spojrzałam po wszystkich i spostrzegłam że byli zszokowani tym co jej powiedziałam.
-Jesteś najodważniejszą osobą jaką w życiu spotkałem - powiedział Maxi patrząc na mnie z podziwem.
-Właśnie nie jestem taka odważna - powiedziałam.
-Jak to ? Nawet nie mas tremy przed jutrzejszym przesłuchaniem. Umiesz śpiewać, umiesz tańczyć...
-Właśnie nie za dobrze umiem tańczyć.
-To Maxi może cię nauczyć. W końcu jest najlepszym tancerzem w studio - powiedziała Camila szturchając go w bok.
-Mógłbyś to dla mnie zrobić ?
-Jasne. Napisz mi swój numer a ja potem wyślę ci adres - powiedział Maxi podając mi swoją komórkę. Wzięłam ją i szybko wpisałam swój numer.
-Ja już muszę lecieć. Pa. - powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Pa - odparli pozostali chórem.
III rozdział dodam może jeszcze dzisiaj ;)
Rozdział I
Rozdział I
Hej. Mam na imię Vanessa i mieszkałam w Hiszpanii ale mojego tatę przenieśli do Buenos Aires w Argentynie. Nie mam mamy ale to długa historia. Moją pasją jest muzyka. Gram na gitarze od kąt skończyłam 7 lat. Kocham śpiewać oraz umiem trochę tańczyć ale nie za dobrze. Teraz może opowiem trochę o swoim wyglądzie. Otóż mam długie brązowe włosy które czasami wiążę w kucyk lub warkocz albo też inne fryzury. Mój styl jest taki bardziej na luzie czyli spodnie, spodenki, topy, wisiorki, nie przepadam za noszeniem sukienek choć czasem jak jest jakaś ważna uroczystość to nie mogę odmówić. Mój tata się zgodził żebym uczęszczała do tego studia muzycznego i już rozmawiał telefonicznie z właścielem studia. Miałam pójść wypełić formularz a następnego dnia przyjść na przesłuchanie. Gdy wraz z ojcem wprowadziłam się do nowego domu byłam przerażona co mnie może spotkać w nowym mieście.
-Vanesso, musisz iść dzisiaj do tego studia wypełnić formularz, pamiętaj - powiedział tata.
-Tak tato pamiętam. Może teraz pójdę - powiedziałam i wyszłam do studia.
Stanęłam przed ogromnym budynkiem, westchnełam i weszłam do środka. Wnętrze budynku było duże oraz ładnie przystrojone. Po lewej stronie zobaczyłam drzwi i pomyślałam że to musi być pokój nauczycielski. Zapukałam.
-Proszę - odezwał się miły i ciepły głos po czym weszłam i stanęłam przed właścicielem studia Antoniem. -Ty jesteś Vanessa tak ?
-Tak.
-To proszę tu masz formularz, pamiętaj aby zaznaczać odpowiednie punkty.
Przytaknęłam i wzięłam się za jego wypełnianie. Było tam napisane jak masz na imię i na nazwisko. Oczywiście napisałam że Vanessa Pero (Tak mam na nazwisko). Były tam różne pytania i otwarte i zamknięte. W końcu skończyłam i oddałam swoją pracę Antoniowi.
-Dziękuję i jutro przyjdź na przesłuchanie. Możesz już iść - powiedział i udałam się w kierunku drzwi.
-Do widzenia.
-Do widzenia.
Na korytarzu ujrzałam masę uczniów a wśród nich przystojnego, wysokiego bruneta. Jest naprawdę przystojny i nie jedna dziewczyna by się o niego pobiła. Wpatrywałam sie przez dłuższą chwilę w niego aż usłyszałam obok siebie czyjś głos.
-Cześć - odwróciłam się i ujrzałam dwie uśmiechnięte dziewczyny wpatrujące się we mnie. - Jestem Francesca a to jest Camila.
-Cześć. Jestem Vanessa.
-A Vanessa. Zapisujesz się do studia ?
-Tak. Jutro idę na przesłuchanie.
-A może chciałabyś z nami pójść do resto bandu ?
-Gdzie ?
-Resto band jesr to bar w którym czasami się po lekcjach spotykamy - wytłumaczyła mi Camila.
-No, jasne. Możemy iść, tylko zadzwonię do taty - powiedziałam i po czym wzięłam telefon i znalazłam numer ojca.
-Tato, mogę iść z koleżankami do baru ?
-Już znalazłaś koleżanki ?
Tak, to mogę ?
-Dobra ale wróć niedługo.
-Dzięki, pa - rozłączyłam się i schowałam telefon do torebki.
-To idziemy ? - Zapytałam.
-Tak - odparła Francesca i się do mnie uśmiechnęła po czym razem wyszłyśmy do resto bandu.
To tyle I rozdziału. Za nie długo dodam II rozdział :)
Hej. Mam na imię Vanessa i mieszkałam w Hiszpanii ale mojego tatę przenieśli do Buenos Aires w Argentynie. Nie mam mamy ale to długa historia. Moją pasją jest muzyka. Gram na gitarze od kąt skończyłam 7 lat. Kocham śpiewać oraz umiem trochę tańczyć ale nie za dobrze. Teraz może opowiem trochę o swoim wyglądzie. Otóż mam długie brązowe włosy które czasami wiążę w kucyk lub warkocz albo też inne fryzury. Mój styl jest taki bardziej na luzie czyli spodnie, spodenki, topy, wisiorki, nie przepadam za noszeniem sukienek choć czasem jak jest jakaś ważna uroczystość to nie mogę odmówić. Mój tata się zgodził żebym uczęszczała do tego studia muzycznego i już rozmawiał telefonicznie z właścielem studia. Miałam pójść wypełić formularz a następnego dnia przyjść na przesłuchanie. Gdy wraz z ojcem wprowadziłam się do nowego domu byłam przerażona co mnie może spotkać w nowym mieście.
-Vanesso, musisz iść dzisiaj do tego studia wypełnić formularz, pamiętaj - powiedział tata.
-Tak tato pamiętam. Może teraz pójdę - powiedziałam i wyszłam do studia.
Stanęłam przed ogromnym budynkiem, westchnełam i weszłam do środka. Wnętrze budynku było duże oraz ładnie przystrojone. Po lewej stronie zobaczyłam drzwi i pomyślałam że to musi być pokój nauczycielski. Zapukałam.
-Proszę - odezwał się miły i ciepły głos po czym weszłam i stanęłam przed właścicielem studia Antoniem. -Ty jesteś Vanessa tak ?
-Tak.
-To proszę tu masz formularz, pamiętaj aby zaznaczać odpowiednie punkty.
Przytaknęłam i wzięłam się za jego wypełnianie. Było tam napisane jak masz na imię i na nazwisko. Oczywiście napisałam że Vanessa Pero (Tak mam na nazwisko). Były tam różne pytania i otwarte i zamknięte. W końcu skończyłam i oddałam swoją pracę Antoniowi.
-Dziękuję i jutro przyjdź na przesłuchanie. Możesz już iść - powiedział i udałam się w kierunku drzwi.
-Do widzenia.
-Do widzenia.
Na korytarzu ujrzałam masę uczniów a wśród nich przystojnego, wysokiego bruneta. Jest naprawdę przystojny i nie jedna dziewczyna by się o niego pobiła. Wpatrywałam sie przez dłuższą chwilę w niego aż usłyszałam obok siebie czyjś głos.
-Cześć - odwróciłam się i ujrzałam dwie uśmiechnięte dziewczyny wpatrujące się we mnie. - Jestem Francesca a to jest Camila.
-Cześć. Jestem Vanessa.
-A Vanessa. Zapisujesz się do studia ?
-Tak. Jutro idę na przesłuchanie.
-A może chciałabyś z nami pójść do resto bandu ?
-Gdzie ?
-Resto band jesr to bar w którym czasami się po lekcjach spotykamy - wytłumaczyła mi Camila.
-No, jasne. Możemy iść, tylko zadzwonię do taty - powiedziałam i po czym wzięłam telefon i znalazłam numer ojca.
-Tato, mogę iść z koleżankami do baru ?
-Już znalazłaś koleżanki ?
Tak, to mogę ?
-Dobra ale wróć niedługo.
-Dzięki, pa - rozłączyłam się i schowałam telefon do torebki.
-To idziemy ? - Zapytałam.
-Tak - odparła Francesca i się do mnie uśmiechnęła po czym razem wyszłyśmy do resto bandu.
To tyle I rozdziału. Za nie długo dodam II rozdział :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)